Czasami nie doceniamy chwili obecnej. Patrzymy w przeszłość, nie mając pojęcia o tym, że jutro też może być inaczej. Czas na poezję.
że serce można tak łatwo
z piersi wyrwać
bo wśród łez tej rozpaczy
niewiele miałeś znaczyć.
letnim żarem spienione
to we mnie raczej cień
listopadowej nocy
i ani grama mocy.
przesiąkniętą szarością
w lustrzanym odbiciu
nazbyt zawstydzoną
smutkiem przerzedzoną.
w szufladzie obok łóżka
one idealnie ułożone
i dotknąć się ich boję
więc w powietrzu stoję.
że jednym spojrzeniem twoim
otulę swoją duszę
i upajam się tym wzrokiem
choć straszy czerni mrokiem.
chcę wyrzucać ciężar tej miłości
tak niespodziewanej
więc znów zamykam serce
i nie pokocham więcej.




