Temat, o którym nie chcemy nawet myśleć. Temat trudny, borykają się z nim osoby, które na pozór nie wydają się samotne. A jednak takie się czują. Dlaczego?
Najważniejszą kwestią jest znalezienie przyczyny naszej samotności. Jeśli tak właśnie się czujemy, to należy zastanowić się, co sprawia, że towarzyszą nam takie emocje i poczucie pustki. Odpowiedzmy sobie na pytania:
- Od kiedy się tak czuję?
- W jakich okolicznościach zaczęła doskwierać mi samotność?
- Co mógłbym/mogłabym z tym zrobić?
Wynik, jaki uzyskamy po głębokim zastanowieniu się, może nas zaskoczyć.
Być może czujesz się samotny, ponieważ uważasz, że nie masz w nikim oparcia. Otaczają Cię ludzie, ale ich pomocna dłoń jest raczej wątłym badylem, niż silną ostoją, której możesz się złapać w trudnych momentach. Czy tak właśnie jest? Czy masz kogoś, kto wspiera Cię, gdy borykasz się z trudami życia? Zastanów się, czy nie tkwisz w płytkich relacjach, które nie są zbudowane na solidnych fundamentach.
Być może samotność wynika z braku porozumienia z innymi. Jeśli nie wysyłasz odpowiednich sygnałów dotyczących tego, jak się czujesz, nie licz, że druga osoba sama się domyśli i odgadnie, co Cię trapi. Z doświadczenia wiem, że jest to jedna z głównych przyczyn samotności. Budujemy mur, zza którego sami nie wychodzimy.
I właśnie odcięcie się od innych staje się powodem osamotnienia. Może nie zdajesz sobie sprawy z tego, że robisz wszystko, aby odpędzić od siebie ludzi. Twoje zachowanie, postawa, brak inicjatywy i zaangażowania sprawia, że ludzie oddalają się od Ciebie. Jeśli czekasz, aż ktoś będzie próbował to zmienić, możesz się nie doczekać i w efekcie zostać sam. Obrastając w kokon, który sam sobie budujesz, z czasem będzie Ci coraz trudniej z niego wyjść. Pamiętaj o tym.
Kolejną przyczyną mogą być zadry, jakie chowasz w sercu. Ból i cierpienie, poczucie krzywdy z czyjegoś powodu sprawiają, że dookoła dostrzegasz tylko szczęśliwych ludzi, a siebie jako osobę pokrzywdzoną. Z tego powodu traktujesz innych z góry, zupełnie nie mogąc dostosować się do innych. Twoim życiem zaczynają rządzić emocje, które zaciskają, niczym lina, pętlę na Twej szyi. Społeczną pętlę, bowiem z czasem, będzie Ci coraz trudniej złapać oddech. Im szybciej uporasz się z własnymi emocjami, tym szybciej przestaniesz patrzeć na świat jak na pasmo nieszczęść i własnego cierpienia.
Być może jesteś arogancki, zapatrzony w siebie. W głębi serca pragniesz bliskości, jednak wszystko to, co uzewnętrzniasz, powoduje tylko, że ludzie oddalają się od Ciebie. Mają oni przekonanie, że jesteś samolubny, samowystarczalny, a brak jakiejkolwiek życzliwości z Twojej strony, nie zachęca ich do pielęgnowania waszej relacji.
Być może chorujesz. Masz depresję. Pamiętaj, że jest to trudna choroba, i wbrew temu, co twierdzą niektórzy “uczeni” i środowisko, jest to CHOROBA, a nie nasz wymysł. Jeśli zauważyłeś/aś, że od pewnego czasu straciłeś/aś chęć do życia, kontaktu z najbliższymi osobami, czynności, które sprawiały radość już jej nie wywołują – skontaktuj się z lekarzem.
~~~
Chociaż to brutalne, to za poczuciem samotności często kryjemy się my sami. Mimo, że początkowo wcale tak nie uważamy, to po dokładnej analizie naszego życia, często dochodzimy do wniosku, że brak naszego zaangażowania, wchodzenie w niewłaściwe relacje czy w przypadku dzieci – niewykształcenie odpowiednich wartości – skutkują naszą samotnością.
W takiej sytuacji należy przyjrzeć się swojej egzystencji, wysunąć wnioski i działać. Ludzie są życzliwi – i jak powiedział ktoś kiedyś – każdy z nas jest wyjątkowy. Jedyne co musimy zrobić, to pozwolić innym zobaczyć, że tak właśnie jest.
Uśmiech, inicjatywa, dobre słowo – sposób na znalezienie kogoś, kto może załatać dziurę, zwaną samotnością…
Zdjęcie Grafika: Grafika Google
