Jest takie miejsce w każdym z nas, które jest puste. Naszym celem jest wypełnienie go. Gdzie to miejsce się znajduje? Po co ono jest? Jak je napełnić?
Znasz to – czekasz na coś z utęsknieniem, cierpliwie znosisz porażki, a kiedy już uda Ci się dostać to czego pragniesz, wcale się nie cieszysz? Pokonujesz poziomy stawianych sobie granic, a na koniec dochodzisz do wniosku, że to nie wystarcza?
Chociaż życie to wybory, masz wybór, aby wybrać, która z propozycji będzie najkorzystniejsza. Dopóki nie zaryzykujesz, nie wiesz, czy to się opłaca. Pisałam już kiedyś o tym – wyobrażenia to jedno, a rzeczywistość drugie.
Podam Wam taki przykład. Z mojego środowiska (czyli dotyczący osób 20+). Znam wiele osób, które całe liceum marzyły o danym kierunku studiów. A teraz? Albo już dawno zrezygnowały z wyższego wykształcenia, albo całkowicie się przebranżowiły. Jaki z tego morał? To co mamy w głowie nie zawsze będzie współgrało z tym, co mamy w sercu. To jak odwieczny konflikt z reklamy, gdzie i serce i rozum niby razem, ale każde ma swój własny punkt widzenia.
No właśnie. Tę pustą przestrzeń nazwałabym tym, co pragnie nasze serce. A pragnie naprawdę szlachetnych rzeczy. Ośmieliłabym się nawet powiedzieć, że pod względem preferencji, ma znacznie lepszy gust od rozumu. Rozum jest materialistą, nastawionym na godny byt. Serce pragnie stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa. Nie powinnam jednak filozofować, bo do tej profesji mi daleko. Zastanawiam się jednak, więc zapytam: nie uważacie podobnie?
Myślę, że próbujemy tę pustą przestrzeń w nas wypełnić nie tak, jak powinnyśmy to zrobić. Dlatego ciągle czegoś nam brak. Mamy pragnienia serca, a realizujemy je rozumem. Rozum pragnie, wybieramy sercem. A może jest to bardziej złożony problem, którego nie da się ogólnie wyjaśnić, wrzucając wszystkich ludzi do jednego worka.
Bez względu na to jak jest naprawdę, pomyślcie o własnej przestrzeni. Może wypełniliście ją już dawno, i nie czujecie jej braku. A może wciąż, jak w piosence Urszuli… czegoś wciąż Wam brak? I analizujecie… Czym jest ta nienazwana myśl, rysa na szkle?
